Otóż postanowiłam się dziś podzielić dwiema wstydliwymi rzeczami:
1. Zostałam pobita przez rybę. W dodatku taką martwą i mrożoną. W sklepie. Pełno świadków.Wstydu co niemiara. Przywaliła mi całkiem mocno w usta, spadając z półki chłodziarki. Nie wiem kto wpadł na pomysł, że absolutnie wszyscy mają tu minimum 180 cm wzrostu. A Azjaci???!!!! He?????
Ja też żyrafa nie jestem. Moje 168 plus gruba bluza i skórzana kurtka to był dramat przy zdobywaniu tejże ryby. Za kare zostanie dziś zjedzona. Skubana.
2. Mój kolor włosów. W bonusie mój umęczony 2 pochorobowy buziak. Wiem, że na tych zdjęciach wyglądam jak bezdomna spod dworca, zaraz po kąpieli, ale obiecałam te cholerne zdjęcia włosów. To najjaśniejsze co miałam na łepetynie. Efekt nie farbowania (w moim przypadku tonowania) włosów od ponad 2 miesięcy. Widać nawet ten gigantyczny odrost. Nabrałam dystansu do siebie w ciągu tych 2 miesięcy, kiedy wyglądałam jak totalne gówno(tak, było gorzej niż na zdjęciu) więc mogę się bez płaczu i histerii pokazać Wam, tak o.
I pałam nieustającą zawiścią w stosunku do tych wszystkich kobiet o "arabskim" typie urody. Maja oczy jak żyrafy! Takie piękne wachlarze rzęs i wystarczy im kreska i już. Wyglądają jakby ktoś Je namalował, a potem puścił na ulice, między ludzi. Ja po 3 godzinach sterczeń przed lustrem bym nie wyglądała tak dobrze jak te niektóre, pewnie po 10 minutach. Ot, sprawiedliwość społeczna.
No pożaliłam się.
A tu daję widok "z drzwi". W tle widać już bardzo jesienne drzewa, a na 1wszym planie, nadal kwitnąca róża. Nie wiem jak znosi te przymrozki nocne, bidula.
czwartek, 11 października 2012
niedziela, 7 października 2012
...
Dziewczynka, gdy stanie się kobietą, będzie wiedziała, jak
poruszać się w świecie. A w szczególności zrozumie, że gdy ją boli, to tak
naprawdę nie boli. Gdy jej się chce, to tak naprawdę jej się nie chce, a gdy
nie chce, to właśnie chce. Gdy płacze, to histeryzuje i jest niewdzięczna. Gdy
się na coś nie zgadza, to jest wredna i cyniczna. Gdy się cieszy, to się
wygłupia, albo jest pijana. Gdy chce ładnie wyglądać, to się mizdrzy, a gdy się
kimś zainteresuje, to się puszcza. Gdy się wstydzi, to jest głupia, a gdy się
nie wstydzi to jest bezwstydna. Gdy się przy czymś upiera, to przesadza, a gdy
się nie upiera, to nie wie czego chce. Jak kocha, to jest naiwna, a jak nie
kocha, to jest zimna. Gdy ma ochotę na seks, to jest suką, a gdy nie ma ochoty
na seks, to też jest suką. Jeśli chce być kimś – to znaczy, że przewróciło się
jej w głowie, a jak nie chce być kimś, to jest głupią kurą. Jeśli jest sama, to
znaczy, że nikt jej nie chciał, a jeśli jest z kimś, to znaczy, że cwana. Wtedy
też będzie wiedzieć, że gdy dostaje furii – to jej się tylko tak zdaje. W
każdym razie, może być pewna, że nie ma żadnych prawdziwych powodów do gniewu i
powinna udać się po poradę do psychoterapeuty.
Autor: Wojciech Eichelberger
Autor: Wojciech Eichelberger
Spacerowawszy
Dziś wybrałam się z rana na samotny spacer. Oczywiście jak zwykle, gdy spaceruje NIE po centrum, to się gubię. Te wszystkie uliczki na wzgórzach - nigdy nie wiesz, która jest ślepa a która jakimś przesmykiem prowadzi gdzieś tam. Więc szłam, zrobiłam wielka pętlę i do niemal samego końca nie byłam pewna czy nagle nie okaże się, iż wyjdę gdzieś po drugiej stronie lasu.
Tak czy siak. Spacer idealny. Pomógł na ból głowy i smutne/złe myśli Znalazłam jakiś dziki punkt widokowy, gdzie zabawiłam kilka minut, gdyż chodzenie pod gorę ponad 40 min. bez przerwy nie jest moim namiętnym hobby. Jak widać na fotach, pogoda dopisała i jest już iście jesiennie. Nawet byłam bardzo tematycznie i pod kolor ubrana, ale niestety, po drodze nie było żadnego wielkiego lustra, żebym znanym i lubianym "szotem do lustra" mogła uchwycić mój ałtfit.
Teraz by się aż prosiło o szarlotkę ze śmietanką i kawusię, ale jakoś tak, no nie mam. Wiec będzie "gorąca czekolada", która w żadnym wypadku gorącą czekoladą nie jest, a napojem czekoladowym na ciepło. Brak mi też niedzielnych wypadów po ciacho do cukierni, własnie szczególnie teraz jesienią. Za to od tygodnia wpieprzam jak głupia chrupki serowe więc spodziewajcie się spodziewanego :] - będę balcesonem już wkrótce, jak się nie opamiętam.
Widok na zatoke i Oslo. To tu dostawałam palpitacji serca z wysiłku.
A tak wyglądało wczoraj z rana. Mgła i przedzierające się słońce.
Tak czy siak. Spacer idealny. Pomógł na ból głowy i smutne/złe myśli Znalazłam jakiś dziki punkt widokowy, gdzie zabawiłam kilka minut, gdyż chodzenie pod gorę ponad 40 min. bez przerwy nie jest moim namiętnym hobby. Jak widać na fotach, pogoda dopisała i jest już iście jesiennie. Nawet byłam bardzo tematycznie i pod kolor ubrana, ale niestety, po drodze nie było żadnego wielkiego lustra, żebym znanym i lubianym "szotem do lustra" mogła uchwycić mój ałtfit.
Teraz by się aż prosiło o szarlotkę ze śmietanką i kawusię, ale jakoś tak, no nie mam. Wiec będzie "gorąca czekolada", która w żadnym wypadku gorącą czekoladą nie jest, a napojem czekoladowym na ciepło. Brak mi też niedzielnych wypadów po ciacho do cukierni, własnie szczególnie teraz jesienią. Za to od tygodnia wpieprzam jak głupia chrupki serowe więc spodziewajcie się spodziewanego :] - będę balcesonem już wkrótce, jak się nie opamiętam.
Widok na zatoke i Oslo. To tu dostawałam palpitacji serca z wysiłku.
A tak wyglądało wczoraj z rana. Mgła i przedzierające się słońce.
piątek, 5 października 2012
czwartek, 4 października 2012
Kicia u weta :D
Jako, że ja jestem po przeglądzie to dziś i Grubalda była. Znów musze powiedzieć, że tu i weterynarze się bardziej przejmują niż w PL. A troche się u różnych takich nabyłam. Tak czy siak, Grubcia potrzebowała szczepionki, żeby móc dziarsko ze mna po Europie podróżować. Wiemy, że ja tak lubię. Ona mniej. Ale docenia. Docenia, że wlokę Ją za sobą siła i przemocą zawsze i wszędzie.
Tak czy siak dotarłyśmy. Miałyśmy poczekalnie "dla kotów", bo tam spokojniej i bez psów.
Doczekałysmy się młodziutkiej Pani Wet (ost.mam szczęscie do takich pewnie i przed 30stka nawet). Oprócz szczepionki, gruntownie mi Grubaldę przebadała, osłuchała, zmierzyła puls! Okazało się przy okajzi, że Kicia nie ma zęba ani nadwagi. Jak czegoś nie była pewna (Pani wet, nie Kicia) to pobiegła po jakąś koleżankę, żeby na pewno sprawdzic czy mam/nie mam czym się martwić. Kicia równiez nie wygląda na swoje lata więc git. :) Ach, te geny ;)
A, Kicia zrobiła furorę swoim słynnym uchem, a także została "Kiszą". bardzo egzotycznie to brzmi. troche sie bałam, że posądzą mnie przez to w lecznicy o bycie fanką Keshy.
Tak czy owak, mam zdrową Grubaldę. Bardzo dzielną. Ja równiez byłam dzielna - nie łkałam w trakcie szczepienia, a nawet Ją przytulałam (Kicie, nie Panią Wet).
Byłam tez pewna, że Grubcia mnie znienawidzi po tej wizycie, ale na moje pytanie, zadane juz w domu, o takie odczucia względem mojej osoby, zostałam polizana po ręce, a teraz kocia zasypia po mej prawicy. Chyba zostałam uniewinniona, ufff.
Zdałam sobie sprawę, że cały mój wpis brzmi jak od zwariowanej kociej damy, która uważa, że cały świat czeka z utęsknieniem i w napięciu na kolejne rewelacje dot. jej kota, ale ja wieeeeeeem, że częśc z was, która poznała Kicie vel Kiszę :P osobiscie, lofcia Ją z całej epy, tak jak i ja :)
Tak czy siak dotarłyśmy. Miałyśmy poczekalnie "dla kotów", bo tam spokojniej i bez psów.
Doczekałysmy się młodziutkiej Pani Wet (ost.mam szczęscie do takich pewnie i przed 30stka nawet). Oprócz szczepionki, gruntownie mi Grubaldę przebadała, osłuchała, zmierzyła puls! Okazało się przy okajzi, że Kicia nie ma zęba ani nadwagi. Jak czegoś nie była pewna (Pani wet, nie Kicia) to pobiegła po jakąś koleżankę, żeby na pewno sprawdzic czy mam/nie mam czym się martwić. Kicia równiez nie wygląda na swoje lata więc git. :) Ach, te geny ;)
A, Kicia zrobiła furorę swoim słynnym uchem, a także została "Kiszą". bardzo egzotycznie to brzmi. troche sie bałam, że posądzą mnie przez to w lecznicy o bycie fanką Keshy.
Tak czy owak, mam zdrową Grubaldę. Bardzo dzielną. Ja równiez byłam dzielna - nie łkałam w trakcie szczepienia, a nawet Ją przytulałam (Kicie, nie Panią Wet).
Byłam tez pewna, że Grubcia mnie znienawidzi po tej wizycie, ale na moje pytanie, zadane juz w domu, o takie odczucia względem mojej osoby, zostałam polizana po ręce, a teraz kocia zasypia po mej prawicy. Chyba zostałam uniewinniona, ufff.
Zdałam sobie sprawę, że cały mój wpis brzmi jak od zwariowanej kociej damy, która uważa, że cały świat czeka z utęsknieniem i w napięciu na kolejne rewelacje dot. jej kota, ale ja wieeeeeeem, że częśc z was, która poznała Kicie vel Kiszę :P osobiscie, lofcia Ją z całej epy, tak jak i ja :)
wtorek, 2 października 2012
Tatuaż w norweskiej służbie zdrowia
Chciałam jeszcze tak na szybko od siebie dodać, iż tak jak w PL spotykałam sie i słyszałam o mało przyjemnych przypadkach dot. cięzko wytatuowanych osób będących u lekarza czy np.na badaniach, tak tu opowiem szybko o moich norweskich doświadczeniach.
Po pierwsze ani jedna pielęgniarka nie spojrzała sie krzywo na moje malunki na łapach. Ani nawet pół. Co więcej, Panie te (bliżej im do 40 i 50 niż siksowania) wyrażały szczery i głośny zachwyt moimi tatuażami, co jak wiemy w PL sie raczej nie zdarza.
Po drugie z niejaka ciekawością oczekiwałam na badania krwi. Z tej przyczyny, że na obydwu rekach, zwyczajowe miejsca pobierania krwi mam pozakrywane już. Wiem o przypadku w PL, gdzie pielegniarka odmówiła pobierania krwi, bo:
-to niebezpieczne jak się ma tatuaże, a ona się będzie wbijac igła i "tusz moze sie dostac do żyły" (autentyczne)
- nie ma jak pobrac, bo nie widzi żadnej żyły (pobieranie odbyło się spod kolan - brrrrrrrrrr)
Oczywiście nie wspominając już o gazylionach komentarzy na temat tego co to się ze sobą nie zrobiło i jak to strasznie wygląda/będzie wyglądać.
Moja Pani Pobierająca okazała się być młodą "Arabką". Nie pytałam o pochodzenie, sugeruję się wyglądem i chusta na głowie. Spodziewałam się więc zaraz na wstepie krzywego spojrzenia i ścierania sie kulturowego. Gdzie tam! Dziewczyna powitała mnie cała usmiechnięta, bez problemu wybrała rekę (te z bardziej zakrytymi żyłami!!) i bez zbędnych ceregieli wbiła się w żyłę, która akurat tak wypadło, szła pod moją czachą (wiecie, te na lewej łapie). Pomijając fakt, iz było to najmniej bolesne pobieranie krwi w moim życiu. Ogłosiłam Pani, iz jest fantastyczna czym ewidentnie Ją ucieszyłam.
Żaden lekarz, żadna pielęgniarka, nikt nie pozwolił sobie na uwagi, spojrzenia, etc.etc. Jestem zachwycona i zadowolona i postanowiłam się tym z Wami podzielić, o :) W Norwegii fajnie się chodzi do lekarza.
Po pierwsze ani jedna pielęgniarka nie spojrzała sie krzywo na moje malunki na łapach. Ani nawet pół. Co więcej, Panie te (bliżej im do 40 i 50 niż siksowania) wyrażały szczery i głośny zachwyt moimi tatuażami, co jak wiemy w PL sie raczej nie zdarza.
Po drugie z niejaka ciekawością oczekiwałam na badania krwi. Z tej przyczyny, że na obydwu rekach, zwyczajowe miejsca pobierania krwi mam pozakrywane już. Wiem o przypadku w PL, gdzie pielegniarka odmówiła pobierania krwi, bo:
-to niebezpieczne jak się ma tatuaże, a ona się będzie wbijac igła i "tusz moze sie dostac do żyły" (autentyczne)
- nie ma jak pobrac, bo nie widzi żadnej żyły (pobieranie odbyło się spod kolan - brrrrrrrrrr)
Oczywiście nie wspominając już o gazylionach komentarzy na temat tego co to się ze sobą nie zrobiło i jak to strasznie wygląda/będzie wyglądać.
Moja Pani Pobierająca okazała się być młodą "Arabką". Nie pytałam o pochodzenie, sugeruję się wyglądem i chusta na głowie. Spodziewałam się więc zaraz na wstepie krzywego spojrzenia i ścierania sie kulturowego. Gdzie tam! Dziewczyna powitała mnie cała usmiechnięta, bez problemu wybrała rekę (te z bardziej zakrytymi żyłami!!) i bez zbędnych ceregieli wbiła się w żyłę, która akurat tak wypadło, szła pod moją czachą (wiecie, te na lewej łapie). Pomijając fakt, iz było to najmniej bolesne pobieranie krwi w moim życiu. Ogłosiłam Pani, iz jest fantastyczna czym ewidentnie Ją ucieszyłam.
Żaden lekarz, żadna pielęgniarka, nikt nie pozwolił sobie na uwagi, spojrzenia, etc.etc. Jestem zachwycona i zadowolona i postanowiłam się tym z Wami podzielić, o :) W Norwegii fajnie się chodzi do lekarza.
Pytanie o randki.
Tak postanowiłam spytać. Odkad skasowałam fb (ile to juz? pół roku ponad!!!) to nie mam czasem jak o co, kogo spytac. Postanowiłam wykorzystać do tego celu to miejsce. Wiem, że czytacie :P Moglibyście sie mi tu udzielić. Obydwie "pełcie".
Zastanawiałam się dziś jak wygląda randkowanie w stałych związkach?
Są te randki czy ich juz nie ma? Czy wyjście na jakiś obiad czy spacer i kawe z lubym to randka czy w sumie nie, bo żeby była randka to musi być wystrojenie się, umówienie wczesniej etc.etc. Zaznaczam, że mieszka się razem w takiej sytuacji.
Ku gwoli informacji dodam, iz czuję się lepiej. Moje wyniki badań (nie miałam blood testów robionych kilka!!lat) sa dobre :O Napawa mnie to zdumieniem. Jak to mawia moja Mama : "Masz więcej szczęscia niż rozumu" (kochany mamut). czyli, że panicznie boję się lekarzy, unikam jak mogę, a jednak jakimś psim swędem jestem zdrowa - zdrowawa. Wiem tylko, że musze zmienić dietę (czyt. zacząć jeść) i zredukować stres. Mój stres zniknie jak..no. Własnie dalej czekamy na wieści. Poczekacie i Wy.
Dodam parę fotek, między innymi tego czym starał się mnie karmić mój Luby :)
Tu macie slicznościową deskę do longboardu. Jestem głęboko zakochana.
tak niektórzy grywają w Diablo.
Najlepsza lazania świata. Ale tak serio. Nie wyobrazam sobie, żeby ktoś, gdzieś, kiedyś zrobił lepszą.
Nasz czarny makaron :D Wyglada ohydnie, wiem :D Ale uwierzcie, naprawdę jest/był smaczny :)
quesadillas w wersji wilczej.
A tu widac, że gram w Simsy 3 Nie z tego świata :D Jestem oczywiście wąpierzem, a Wilk jest eeee wilkołakiem :) Tak wiem, że mam 28 lat. I don't care :)
Zastanawiałam się dziś jak wygląda randkowanie w stałych związkach?
Są te randki czy ich juz nie ma? Czy wyjście na jakiś obiad czy spacer i kawe z lubym to randka czy w sumie nie, bo żeby była randka to musi być wystrojenie się, umówienie wczesniej etc.etc. Zaznaczam, że mieszka się razem w takiej sytuacji.
Ku gwoli informacji dodam, iz czuję się lepiej. Moje wyniki badań (nie miałam blood testów robionych kilka!!lat) sa dobre :O Napawa mnie to zdumieniem. Jak to mawia moja Mama : "Masz więcej szczęscia niż rozumu" (kochany mamut). czyli, że panicznie boję się lekarzy, unikam jak mogę, a jednak jakimś psim swędem jestem zdrowa - zdrowawa. Wiem tylko, że musze zmienić dietę (czyt. zacząć jeść) i zredukować stres. Mój stres zniknie jak..no. Własnie dalej czekamy na wieści. Poczekacie i Wy.
Dodam parę fotek, między innymi tego czym starał się mnie karmić mój Luby :)
Tu macie slicznościową deskę do longboardu. Jestem głęboko zakochana.
tak niektórzy grywają w Diablo.
Najlepsza lazania świata. Ale tak serio. Nie wyobrazam sobie, żeby ktoś, gdzieś, kiedyś zrobił lepszą.
Nasz czarny makaron :D Wyglada ohydnie, wiem :D Ale uwierzcie, naprawdę jest/był smaczny :)
quesadillas w wersji wilczej.
A tu widac, że gram w Simsy 3 Nie z tego świata :D Jestem oczywiście wąpierzem, a Wilk jest eeee wilkołakiem :) Tak wiem, że mam 28 lat. I don't care :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















