Juz się powoli zaczynam żegnać. Karton spakowany do oddania na przechowanie. W głowie ułożone co jeszcze do kartonu(książki.. :( ) co do kontenerka z odzieżą używaną, a co do walizki(której jeszcze nie mam). Pragnę nabyć różową, ale Wilk dostaje szczękościsku na samą myśl, bo wyobraża sobie - pewnie prawidłowo, że koniec końców to On będzie tachał się z tą całą różowością przez lotniska. Przynajmniej nie byłoby histerii przy taśmie pt"która moja!!???" ta moja?? Nie to jego...a może moja!!??? On dotyka naszej walizki!! Zaraz z nia ucieknie!!! nie, to jednak nie moja" etc.etc.
A tak naprawdę to moim marzeniem jest ta diesel'owska. Widzę ją przynajmniej 1-2 razy w tygodniu na wystawie. Jest tez w opcji czerwonej jak wóz strażacki. Generalnie boję się interesować o cenę.Ale pomarzyć można.
Ok, dowiedziałam się. 205 euro. Cóż...i tak byłaby za mała, no.
Tak więc zapewne udam się na dniach do jakiegoś nudnego sklepu, kupię jakaś nudna torbuchę w kolorze wypłowiała czerń i tyle radości.
Mówiłam, że lubię personalizować swoje rzeczy? Bardzo lubię. Walizka powinna więc być choćby obklejona w wydruki z mojego tumblr.
Zaczęłam sie też żegnać z moim licznym hmmm "szefostwem" i robi się przykro, bo serio no...robi się. Cóż mogę powiedzieć. Gdy przyjechałam do Norwegii i jezdziłam sobie ulicami Oslo, pamiętam jak w myślach mówiłam "Potraktuj mnie dobrze, Norwegio" i potraktowała. Najlepiej. Z wielkim żalem opuszczam to miasto, gdzie absolutnie obcy ludzie tak często okazywali bezinteresowną pomoc. Nie ludzie mnie zmusili do wyjazdu, nawet nie pogoda ;) Ale przynajmniej mam nauczkę na przyszłość kogo unikać i na co już nigdy więcej nikomu nie pozwolić.
Myślę jeszcze nad ost. szybkimi zakupami pt: skarpety iście norweskie.
Kto by pomyślał, już zaraz jutro piątek. Bilety mam tu obok siebie wydrukowane. Za tydzień o tej porze powinnam już być w Belgii i starać się rozdzielić dwa walczące ze sobą koty.
Najdziwniejsze, że jak niemal dokładnie rok temu przyleciałam do Oslo, to byłam pewna, że to już na zawsze. I robiłam wszystko, żeby tak własnie sie stało. Ale coż... c'est la vie. Widać nie było mi pisane. Z niejaka ciekawością zatem podążam dalej, żeby sprawdzić co jest mi pisane zatem. I z małym strachem, może paniką, że co to będzie jeśli NIC mi nie jest pisane i zostanę jak ten Żyd Wieczny Tułacz - ciągle w drodze.
No dobra, zamuliłam. Idę pooglądać obrazki na tumblr, a potem do wanny. Ostatnie dni posiadania wanny. Potem już tylko prysznic, aż do odwołania.
czwartek, 1 listopada 2012
poniedziałek, 29 października 2012
Komu w drogę, temu kopa w dupę.
Kopa więc mi. A w sumie nam.
Wyruszamy za tydzień ku nowej przygodzie.
Następny przystanek : Holandio/Belgia :)
Upadła syrenka(to będę chyba ja), Wilk i Kicia von Grubalda łapiemy w następnym tygodniu samolot do Amsterdamu. Skąd z fanfarami (mam nadzieję) udamy się za holendersko-belgijską granicę.
Przenosimy samolotem, już raz zaliczyłam, ale nie zmienia to faktu, że na samą myśl mi się unosi.
Pokarm mi sie unosi, który własnie się trawi, bo to już która? No która? Ktos pamięta? Chyba 22?23? przeprowadzka.
Panie Jezu Chryste na deskorolce!
Idzie też za tym smutna wieść: mieliśmy jechać do tej Belgii przez Poznań, ale z racji tego, że Wilk zaczyna pracę, nówkę sztukę 12 listopada to dupa wielka z napaści na Posen. I naprawdę jest nam przykro, żeby nie było, że nie. Ja już miałam całe kilometrowe wizje tego pobytu.Cieszyłam się jak na urodziny, a tu..o. Nic to może przed wyruszeniem na nastepny przystanek (zapowiada się na wiosnę) uda nam sie zrealizować zacny plan odwiedzin/nawiedzin. Pogoda już ładniejsza może by była...nie wiem. No przykro.
Smutno też, bo naprawdę pokochałam Oslo. Cudowne miasto.Nie wahajcie się przybywać w jakimkolwiek celu, jesli będziecie mieć taką szansę. W razie co służę radą i pomocą.
Ale cóż zrobić. Życie. Nie do końca wiadomo gdzie rzuci. Najwidoczniej to nie był mój przystanek docelowy. Znów.
Dzienniki norweskie pewnie zamienią się w belgijskie, a potem... ;)
Najbiedniejsza jest Grubalda, bo Ona jeszcze nie wie, że przynajmniej jakiś czas będzie musiała dzielic leśną rezydencję z wielkim, białym, głuchym jak pień kocurem.Zapowiada się ciekawie. na razie Kicia mnie jeszcze kocha i łasi się rozkosznie w tej własnie sekundzie.
przepraszam też wszystkich, którzy nie zdążyli nas odwiedzić w Oslo. Raczej nie będzie na to czasu i okazji w Belgii, ale jak wszystko dobrze pójdzie to przy następnym przystanku to już i owszem :)
Póki co mam trochę sortowania i pakowania, kartonowania i rozważania co wrzucić do konteneru na używana odzież (pamiętajcie o tym, widząc szmatolki z ciuchami pt"Norweska odzież używana" :D ), a bez czego żyć nie mogę i pójdzie do walizki.
Postaram się zrobić fotę na lotnisku, żebyście mieli potem pojęcie z czym musieliśmy się mierzyć ;)
Nota bene do kontenerka na używane ciuchy poszły ze 3 różowe tiszerty moje - tak żebyście wiedziały panie ;), m.in ta z kapiącą się tancerką w kieliszku od martini.
Postaram się nie utyć na belgijskim wikcie - zamierzam biegać w ramach spalania ciastek.
A dziś wstaliśmy, a za oknem z 30 cm śniegu. Napadał skubany w nocy. Nadal pada. Mokry z deszczem, topi się, ale ciągle irytuje.
Z racji nie wiem czego, proszę oto moja słit focia z rąsi na blożka. Podziwiajcie moje włosy, bo o to tu chodzi, a nie wyraz twarzy, który przybrałam iście fejsbuczkowy-profilowy. Nie panuję nad tym, Próbowałam 4 różne.
Wyruszamy za tydzień ku nowej przygodzie.
Następny przystanek : Holandio/Belgia :)
Upadła syrenka(to będę chyba ja), Wilk i Kicia von Grubalda łapiemy w następnym tygodniu samolot do Amsterdamu. Skąd z fanfarami (mam nadzieję) udamy się za holendersko-belgijską granicę.
Przenosimy samolotem, już raz zaliczyłam, ale nie zmienia to faktu, że na samą myśl mi się unosi.
Pokarm mi sie unosi, który własnie się trawi, bo to już która? No która? Ktos pamięta? Chyba 22?23? przeprowadzka.
Panie Jezu Chryste na deskorolce!
Idzie też za tym smutna wieść: mieliśmy jechać do tej Belgii przez Poznań, ale z racji tego, że Wilk zaczyna pracę, nówkę sztukę 12 listopada to dupa wielka z napaści na Posen. I naprawdę jest nam przykro, żeby nie było, że nie. Ja już miałam całe kilometrowe wizje tego pobytu.Cieszyłam się jak na urodziny, a tu..o. Nic to może przed wyruszeniem na nastepny przystanek (zapowiada się na wiosnę) uda nam sie zrealizować zacny plan odwiedzin/nawiedzin. Pogoda już ładniejsza może by była...nie wiem. No przykro.
Smutno też, bo naprawdę pokochałam Oslo. Cudowne miasto.Nie wahajcie się przybywać w jakimkolwiek celu, jesli będziecie mieć taką szansę. W razie co służę radą i pomocą.
Ale cóż zrobić. Życie. Nie do końca wiadomo gdzie rzuci. Najwidoczniej to nie był mój przystanek docelowy. Znów.
Dzienniki norweskie pewnie zamienią się w belgijskie, a potem... ;)
Najbiedniejsza jest Grubalda, bo Ona jeszcze nie wie, że przynajmniej jakiś czas będzie musiała dzielic leśną rezydencję z wielkim, białym, głuchym jak pień kocurem.Zapowiada się ciekawie. na razie Kicia mnie jeszcze kocha i łasi się rozkosznie w tej własnie sekundzie.
przepraszam też wszystkich, którzy nie zdążyli nas odwiedzić w Oslo. Raczej nie będzie na to czasu i okazji w Belgii, ale jak wszystko dobrze pójdzie to przy następnym przystanku to już i owszem :)
Póki co mam trochę sortowania i pakowania, kartonowania i rozważania co wrzucić do konteneru na używana odzież (pamiętajcie o tym, widząc szmatolki z ciuchami pt"Norweska odzież używana" :D ), a bez czego żyć nie mogę i pójdzie do walizki.
Postaram się zrobić fotę na lotnisku, żebyście mieli potem pojęcie z czym musieliśmy się mierzyć ;)
Nota bene do kontenerka na używane ciuchy poszły ze 3 różowe tiszerty moje - tak żebyście wiedziały panie ;), m.in ta z kapiącą się tancerką w kieliszku od martini.
Postaram się nie utyć na belgijskim wikcie - zamierzam biegać w ramach spalania ciastek.
A dziś wstaliśmy, a za oknem z 30 cm śniegu. Napadał skubany w nocy. Nadal pada. Mokry z deszczem, topi się, ale ciągle irytuje.
Z racji nie wiem czego, proszę oto moja słit focia z rąsi na blożka. Podziwiajcie moje włosy, bo o to tu chodzi, a nie wyraz twarzy, który przybrałam iście fejsbuczkowy-profilowy. Nie panuję nad tym, Próbowałam 4 różne.
niedziela, 28 października 2012
Wielkie wieści..za jakiś czas.
Na dniach pójdzie njuflasz. Ci, którzy uważnie przeglądają mojego tumblr pewnie już wiedzą lub zaraz wiedzieć będą A Ci którym ten temat jest obcy, dowiedzą się bardzo na dniach . Zmiany, zmiany. Nowa przygoda, blabla.
Póki co macie moją "hulkową modelkę" ;) Wilk w koszulce z Hulkiem i bardzo matching bokserkach hulkowych.. Nawet w lustrze macie, wielki napis na pośladzie HULK ;) i mnie w gratisie w wydaniu bardzo domowych - fryzura na cebulę i flanelcia. Enjoy póki można, bo Wilk nie wie, że wrzucam jego fote w dezabilu i może zażądać usunięcia ;)
Póki co macie moją "hulkową modelkę" ;) Wilk w koszulce z Hulkiem i bardzo matching bokserkach hulkowych.. Nawet w lustrze macie, wielki napis na pośladzie HULK ;) i mnie w gratisie w wydaniu bardzo domowych - fryzura na cebulę i flanelcia. Enjoy póki można, bo Wilk nie wie, że wrzucam jego fote w dezabilu i może zażądać usunięcia ;)
wtorek, 23 października 2012
Trochę o pracy.
Taka to prawda. Ile razy przychodzę do pracy tyle razy słyszę 'I'm sorry, it's such a mess".
Zawsze wtedy odpowiadam, że po to własnie ja tu jestem i maja się nie martwić. Autentyczny wyraz ulgi na ich twarzach jest rozbrajający.
Jeden desperat kiedyś mył podłogę, gdy sprzątałam mu kuchnię :D
Teraz juz absolutnie sama sobie ustawiam prace więc mam o wiele większy komfort w każdy sposób. Generalnie stałam się chyba takim dodatkiem. Dość modnym. Chyba fajnie jest im mieć młodą, wytatuowaną "pokojówkę" czy jakkolwiek nazwać ma profesję :D Dostaje również napiwki, drobne prezenty, podarunki.
-Moja siostra z pewnością będzie ucieszona 3 markowymi buteleczkami perfum, na które jedna z dziewczyn, której mieszkanie sprzątam, jest uczulona.
-Zostałam tez juz obdarowana piwem własnej roboty - Norwegowie z racji tych nocnych i łikendowych prohibicji pędzą własne chlańsko aż miło :D
- parasolka :D - tak, też dostałam.
-artykuły żywnościowe pt "Wyprowadzam się, jak coś chcesz to bierz, jak nie to wywal"
Jednak to cenię najbardziej to to, że zostaje każdorazowo obdarzona ogromnym zaufaniem. Dostaję klucze, zostaje sama w mieszkaniach pełnych laptopów, ipodów, ipadów, iphonów, porozrzucanych pieniędzy(!),kart kredytowych, biżuterii, bardzo markowych butów i ciuchów, baaardzo, kosmetyków.
Może to głupio zabrzmi, ale z tych wszystkich prac, które wykonywałam w życiu ta sprawia mi najwięcej radości i daje najwięcej satysfakcji. Wszystkie puby, sieciówki ciuchowe, ba!Urząd Skarbowy (tak, pracowałam z US będąc już tak wytatuowaną ) to naprawdę nic. Niekończąca się nuda, użeranie z nieuprzejmymi przeważnie ludźmi, totalny brak szacunku.
A tu w swoim tempie robię to co trzeba, zawieram znajomości, wszyscy chętnie pomagają (chcą dodawać na fb, którego już nie mam), jedna z moich ulubionych "Pań" jest 2 lata młodsza ode mnie policjantką, mieszka z wielkim czarnym psem i zawsze mnie całuje, jak dobra koleżankę na dzień dobry i do widzenia - nie powiem przyjemne. Jak będę już zmieniać pracę, szukać dalej swojej drogi w życiu to naprawdę będzie mi 1wszy raz w żywocie przykro z powodu zostawiania pracy. To ci ludzie w sumie sprawili, że absolutnie pokochałam Oslo i Norwegów. Życzę każdemu takiej bandy szefów ;)
poniedziałek, 22 października 2012
Jak zabiłam odrosta.
Zrobiłam to.
Odrost gigant własnie przeszedł do historii.
Miał wspaniałe życie. Długie nad wyraz. Zazwyczaj odrosty tego typu żyją do dwóch tygodni od chwili, gdy ujrzą światło dzienne. Mój odrost żył 3 miesiące. Znaj łaskę pana, chamie!
Teraz będę paradować po świecie z absurdalnie żółtymi włosami od rozjaśniacza bo odbarwienie odrostu to jedno, a pokrycie ich tonerem to drugie.
Życie było prostsze gdy po prostu miałam w głębokim poważaniu kondycję moich włosów i farboowaaałaaaaaaam, oj farbowałam na potęgę raz w miesiącu, rytualnie bardzo. Żadnych rozjaśniaczy, nic.
Gdzieś nie pokryła farba? A co tam! Nikt nie zauważy i tak się nie czeszę. (true story)
Mam na głowie 5 różnych odcieni rudego/czerwonego? TAK MIAŁO BYĆ PRZECIEŻ! (nie miało)
Teraz się trzęsę nad każdym włoskiem, każdą końcówką. Nakładam rozjaśniacz na same odrosty na max 10 min. a potem to już tylko toner. Żeby broń Boże nie męczyć włosów taka straszliwą chemią.
Toner znika w okolicach 2 tygodni , a ja z lenistwa wielkiego pt. i tak nikt mnie nie ogląda nigdzie nie wychodzę/Basia jest w Polsce i nie będzie widziała/krzyczała, tkwię sobie w tym spłukanym stanie a la spłowiały lis von rozjechana wiewiórka obydwa wystawione na deszcz i słońce przez około miesiąc. Łatwa do zobrazowania wizja. Myślałam na początku, że taka jestem fajna, że taki mam super kolor włosów, wszyscy zaczepiają chwalą . do momentu aż nie zaczęły padać pytania:To blond? Farbujesz się znów na blond? Nie wiedziałam, że lubisz taki jasny kolor włosów!
.............
NIE LUBIĘ.
W ogóle olśniło mnie. Że jeśli chce chodzić odwalona jak stróż w Boże Ciało, włoski, ciuszki, makijaże to bezwzględnie powinnam się sprowadzić znów do Poznania. Tylko Poznań i mnogość znajomych twarzy na ulicach trzyma mnie w estetycznych ryzach.
Za granicą - hulaj dusza, piekła nie ma!
Coś w ten deseń:
Opcja nr 3 oczywiście. Pomijając fakt, że nigdy w życiu nie wyglądałam jak obrazek 1 i 2 :D
Naprawdę nie chce mi się starać dla obcych ludzi :D taka jest prawda. Nie obchodzą mnie ani trochę. Ale dygoczę ze stresu, gdy odwiedzam Barbarę, bo wiem, że jak założę:
- czerwona, stara jak świat bluzę od Luki
- dżinsy typu boyfriend, w których wyglądam jak pracownik stacji benzynowej
- bede mieć odrost,
etc.etc. Będę mieć "a bad time". I to jest super! To mnie trzymało w ryzach calutki czas poznański.
Z resztą Basia wie, że ona ma totalne embargo na pewien różowawy sweter ...
Tak czy siak, coś się ruszyło. Nawet dziś poćwiczyłam.Aczkolwiek nie wiem czy zrobiłam to dobrze, bo bolały mnie inne mięśnie niż powinny.... emmmmm.
W gratisie macie oto fote wystawy. Sklep z oporządzeniem do pieczenia/gotowania. Calutka witryna pro halołynowa. Na babeczki, na lód, na ciastka, ciastka, formy, foremki, serwetki, słomki, wszyystkoooo.
Odrost gigant własnie przeszedł do historii.
Miał wspaniałe życie. Długie nad wyraz. Zazwyczaj odrosty tego typu żyją do dwóch tygodni od chwili, gdy ujrzą światło dzienne. Mój odrost żył 3 miesiące. Znaj łaskę pana, chamie!
Teraz będę paradować po świecie z absurdalnie żółtymi włosami od rozjaśniacza bo odbarwienie odrostu to jedno, a pokrycie ich tonerem to drugie.
Życie było prostsze gdy po prostu miałam w głębokim poważaniu kondycję moich włosów i farboowaaałaaaaaaam, oj farbowałam na potęgę raz w miesiącu, rytualnie bardzo. Żadnych rozjaśniaczy, nic.
Gdzieś nie pokryła farba? A co tam! Nikt nie zauważy i tak się nie czeszę. (true story)
Mam na głowie 5 różnych odcieni rudego/czerwonego? TAK MIAŁO BYĆ PRZECIEŻ! (nie miało)
Teraz się trzęsę nad każdym włoskiem, każdą końcówką. Nakładam rozjaśniacz na same odrosty na max 10 min. a potem to już tylko toner. Żeby broń Boże nie męczyć włosów taka straszliwą chemią.
Toner znika w okolicach 2 tygodni , a ja z lenistwa wielkiego pt. i tak nikt mnie nie ogląda nigdzie nie wychodzę/Basia jest w Polsce i nie będzie widziała/krzyczała, tkwię sobie w tym spłukanym stanie a la spłowiały lis von rozjechana wiewiórka obydwa wystawione na deszcz i słońce przez około miesiąc. Łatwa do zobrazowania wizja. Myślałam na początku, że taka jestem fajna, że taki mam super kolor włosów, wszyscy zaczepiają chwalą . do momentu aż nie zaczęły padać pytania:To blond? Farbujesz się znów na blond? Nie wiedziałam, że lubisz taki jasny kolor włosów!
.............
NIE LUBIĘ.
W ogóle olśniło mnie. Że jeśli chce chodzić odwalona jak stróż w Boże Ciało, włoski, ciuszki, makijaże to bezwzględnie powinnam się sprowadzić znów do Poznania. Tylko Poznań i mnogość znajomych twarzy na ulicach trzyma mnie w estetycznych ryzach.
Za granicą - hulaj dusza, piekła nie ma!
Coś w ten deseń:
Opcja nr 3 oczywiście. Pomijając fakt, że nigdy w życiu nie wyglądałam jak obrazek 1 i 2 :D
Naprawdę nie chce mi się starać dla obcych ludzi :D taka jest prawda. Nie obchodzą mnie ani trochę. Ale dygoczę ze stresu, gdy odwiedzam Barbarę, bo wiem, że jak założę:
- czerwona, stara jak świat bluzę od Luki
- dżinsy typu boyfriend, w których wyglądam jak pracownik stacji benzynowej
- bede mieć odrost,
etc.etc. Będę mieć "a bad time". I to jest super! To mnie trzymało w ryzach calutki czas poznański.
Z resztą Basia wie, że ona ma totalne embargo na pewien różowawy sweter ...
Tak czy siak, coś się ruszyło. Nawet dziś poćwiczyłam.Aczkolwiek nie wiem czy zrobiłam to dobrze, bo bolały mnie inne mięśnie niż powinny.... emmmmm.
W gratisie macie oto fote wystawy. Sklep z oporządzeniem do pieczenia/gotowania. Calutka witryna pro halołynowa. Na babeczki, na lód, na ciastka, ciastka, formy, foremki, serwetki, słomki, wszyystkoooo.
poniedziałek, 15 października 2012
Pierwszy śnieg i inne blubry.
Tak więc wczoraj spadł PIERWSZY ŚNIEG. <grobowa mina>
Dokładnie w połowie października. To taki falstart jak usłyszeć Last Christmas we wrześniu.
Bardzo niefajnie. Padało calutką niedzielę. A że temperatura była dodatnia, to tak naprawdę w chwili styczności tego śniegu z ziemią - zaraz się roztapiał ów. Tyle dobrego.
Odebrali mi (ci tajemniczy ONI, odpowiedzialni za śnieg) calutką radochę z 1wszego śniegu, którego oczekuję zawsze jakoś w grudniu, przy mrozach i wieczorach z książką.
Nieładnie Oni, oj nieładnie.
Dziś za to kropi, siąpi i jest zwyczajnie obleśnie. Ja radosnie choruję od piątku. Tyle o ile jeszcze w ten piątek dowlokłam się na 3 prace, ale za to po powrocie umarłam, a w sobotę to już dogorywałam. Dziś raczyłam ubrać sie nawet (piżama a la Dr Alban czeka na wieczór), ale w płucach czy okolicach tak mi rzęzi i wypluwam z siebie jakies kilogramy ektoplazmy. Przepraszam za obrazowe opisy, ale jestem beznadziejnie samotna w tej chwili i musiałam się z kimś tym podzielić.
Wilk jest w pracy od wczesnego ranka i bardzo, ale to bardzo mi Go żal z tego tytułu i z tytułu pogody. A że aktualnie buduje garaż, bo to Wilk Budowniczy to żal mi Go po 3 kroć nawet. Wilk tak się jara tym budowaniem, że obiecał mi wybudowac dom :D Bedę więc posiadaczką domu z drewna, co niekoniecznie mnie raduje, bo to jakoś tak mało mrocznie i gotycko, a taką architekturę mieszkalną i nie tylko lubię, ale może coś uda się tu przeforsować.
Odpisuję sobie więc na mejle (dziekuję wszystkim piszącym, to niesamowita radość dla mnie ), oglądam filmy na tony (w łikend padły obydwie częsci Addamsów), zażywam zapewne mocno nielegalną wg lekarzy, mieszankę leków róznych: znalezionych, wyżebranych, kradzionych i kupionych :D po troche wszystkiego, pijam herbatki z cytrynką i nadal czekam na jakieś pewne wieści.
jak tylko one nadejdą i będą pozytywne to zajmuję się ze wzmożoną aktywnościa bukowaniem, rezerwowaniem, kupowaniem i załatwianiem. A także informowaniem Was poszczególnych co, gdzie, jak i kiedy :) Brzmi całkiem fajnie. Czy można zrobić tak, że w listopadzie będzie jakoś ładniej w PL? No wiecie cos jak wymarzony pazdziernik, ale w listopadzie?Marzy mi sie spacerek. Mogę szwędać się w szaliku-nie ma sprawy. Grubalda w sumie już za tydzien mogłaby wyjeżdząc, bo tak zaczyna się ważność Jej szczepień więc miód.
Wyjazd też byłby dla mnie okazją do ogarnięcia się tak fizycznie. Posmarowania włosów tonerem, umalowania ryja może w końcu i założenia czegos innego niż szare dzinsy i 3 koszulki na zmianę. Taka jestem faszyn.
Czy wspominałam, że oto po 10 latach wyjełam kolca z brwi????
Stało się. Wyjełam. I troche brakuje, ale już naprawdę był na niego czas. A że pierdolnik bolał cholernie przy przekłuwaniu to raczej operacji tej już nie jestem skłonna powtórzyć. Tak też chciałabym te tuneliszcza do 15 pociągnąć i juz mieć św. spokój i móc kupowac wszystkie te ślicznościowe tunele bez obaw, że za chwile juz bedą bezużyteczne, bo znów rozciągne uszy. Wilkowe wycinanie też już się zagoiło więc myślę, że ruszy z rozciągniem..po raz 3.... biedaczysko.
I nie wiem co dziś zrobic na obiad. Eh.
piątek, 12 października 2012
Umierając na katar.
Musze się tym podzielić.
Jestem makabrycznie przeziębiona, a z racji tego, że Wilk siedzi do wieczora w pracy to ja nawet specjalnie nie mam do kogo ryja otworzyć. Spadło na biedna Grubaldę.
Po obejrzeniu 1 odcinka 4 serii Pamiętników Wampirów ( bo taka własnie jestem lamerska) zrobiło mi się jakoś smutno i umierająco. Zawsze czuję oddech śmierci na ramieniu, gdy jestem przeziębiona. Myśle, że to jakiś męski gen sie odzywa ;)
Tak czy siak spojrzałam na Kicię i spytałam załzawionym, zakatarzonym głosem czy w ogóle by się przejęła gdybym umarła. Dostałam w odpowiedzi kamienne spojrzenie nr 5. Postanowiłam jednak spróbować nabrac Kicię - udając, że umieram na Jej niewzruszonych oczach :D
Powinnam była dostać Oscara za tę scenę. Były jeki, wywracanie oczami i efektowne omdlenie na łózku. Spod przymkniętych powiek obserwowałam niewdzięcznicę. I otóż co się stało?
Wstała, podeszła do mnie i zaczęła się ocierać polikiem o moje martwe kolano. Bardzo się wzruszyłam i postanowiłam zmartwychwstać żeby nie straszyć więcej biednego kota. Mój kot sie przejłą moja śmiercią. To z pewnością jedno z najmilszych wspomnień jakie będę mieć.
Koniec wpisu.
Jestem makabrycznie przeziębiona, a z racji tego, że Wilk siedzi do wieczora w pracy to ja nawet specjalnie nie mam do kogo ryja otworzyć. Spadło na biedna Grubaldę.
Po obejrzeniu 1 odcinka 4 serii Pamiętników Wampirów ( bo taka własnie jestem lamerska) zrobiło mi się jakoś smutno i umierająco. Zawsze czuję oddech śmierci na ramieniu, gdy jestem przeziębiona. Myśle, że to jakiś męski gen sie odzywa ;)
Tak czy siak spojrzałam na Kicię i spytałam załzawionym, zakatarzonym głosem czy w ogóle by się przejęła gdybym umarła. Dostałam w odpowiedzi kamienne spojrzenie nr 5. Postanowiłam jednak spróbować nabrac Kicię - udając, że umieram na Jej niewzruszonych oczach :D
Powinnam była dostać Oscara za tę scenę. Były jeki, wywracanie oczami i efektowne omdlenie na łózku. Spod przymkniętych powiek obserwowałam niewdzięcznicę. I otóż co się stało?
Wstała, podeszła do mnie i zaczęła się ocierać polikiem o moje martwe kolano. Bardzo się wzruszyłam i postanowiłam zmartwychwstać żeby nie straszyć więcej biednego kota. Mój kot sie przejłą moja śmiercią. To z pewnością jedno z najmilszych wspomnień jakie będę mieć.
Koniec wpisu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









