Long time no see.
Niby nic sie nie dzieje, a jednak cos COS sie dzieje i tak nagle "znajduje siebie" nie piszaca notatek i w ogole jakas taka "omkłą". Brak polskich znakow tez mi utrudnia. AAAA. Marudzenie.
Tak czy siak lato szaleje, wakacje w pelni, wszyscy mamy upaly od Wysp po Pollandie, z "moja" Belgia posrodku. Nie ma co ukrywac: my swoje wakajcony juz mielismy. Tak, ten tydzien w maju w Pozanniu to byly swego rodzaju wakacje dla nas. Sad but true. Teraz sie przygotowywujemy do wynosin(oby jak najszybszych) z kraju krow, piwa i czekolady. Ciagle sobie roje w glowie, ze bedzie to na jesien. Bo tak jakos dobrze to mi wyglada : Londyn na jesien. Nieco jak z "epoki", wiktoriansko, cmentarnie, parkowo. Z kawa na wynos w rece(wiem, przeokrutnie hipstersko, ale naprawde, naprawdeeee malo rzeczy mnie tak cieszy i relaksuje jak ten smetny szwed po miescie z kubkiem kawy na wynos. Koniec kropka. Na czym to stanelam?a tak, ze ta kawa na wynos, parki, wszelakie odmiany klonow z tymi absolutnie powalajacymi kolorami lisci. Szkoda, ze mamy tylko jendo slowo na jesien i brzmi ono, no coz..jesien. Po ang. uczyli nas w szkole iz jest to "autumn", ale ja o wiele bardziej wole slowko "fall". Az slysze ten szmer opadajacych lisci. Ale ale zapedzilam sie. Jest ledwie poczatek lipca, a ja juz poczulam zapach fall'a. Koniec, wroc.
Jak lato to i grille. Tez jednego popelnilismy. A tak w ogole to czas weekendowy zlatuje nam ost. na zakupach, gdyz polowa naszej 4os. rodziny wybiera sie na dniach na swoje wakacyje. Niektorzy wracaja na 3 tyg.na lono ojczyzny, a inni pedza w odwrotnym kierunku do miasta London, a potem kierunek: Szkocja. Zostajemy wiec z Wilkiem i z kotami. Watacha kotow. Mamy tez samochod do dyspozycji, troche likendowych planow, nowy gps i poki co - cudna pogode. Zamierzam pokazac Wam i sobie ;) ze moje zycie potrafi byc "priti kul". Oczekujcie wiec nawalu zdjec (Wilk nabyl nowego smartfona wiec wiecie, wkraczamy z wielkim opoznieniem, ale wkraczamy w instagramy ... ;) ) Taaak, teraz kiedy juz wszyscy sie wystarczajaco podekscytowalismy, troche zdjec :), a tak o z wilczego domostwa.
Czasami kupuje zimowe czapki w czerwcu. Sczegolnie wtedy, gdy zamiast 20 euro kosztuja 4 ;) I byl taki dzien, ze moglam ja zalozyc, byl!
Misiaczeeeeeeek
Glowna atrakcja grilla.
<3
Home made burgery z grilla oraz warzywa, ktore sie okazaly byc totalna porazka.
Tak plowieja/wyplukuja sie wlosy po pamietnym, totalnym różu.
Tiburg,
To Moj Mamut :)
Mistrz Grilla of kors.
poniedziałek, 8 lipca 2013
wtorek, 4 czerwca 2013
Poznan miasto doznan czyli tygodniowe mini wakacjony.
Czas tak przelecial, ze az nie wiem. Nic nie wiem. Ledwo chwile temu byl poczatek maja, potem nagle koncowka i nasz wylot do PL, a tu juz jestesmy back in da \BE i tylko siedze z lekka oglupiala.
Tydzien w Poznaniu byl tak bardzo WOW. Malo spalam, duzo sie dzialo, mnostwo ludzi, nowe knajpki, miejscowki, budynki - Poznan rosnie. Az czlowiek moze zatesknic. Jednak co sie nie zmienia to mimo wszystko mentalnosc ludzka - nadal sie tam czuje jak 1osobowy cyrk na ulicy... no i zycie-zycie. Bylam autentycznie przerazona cenami wszystkiego. A zyj tu czlowieku za 1.500 zeta miesiecznie.
Tak czy siak na tyle na ile moglam (haha) staralam sie zrelaksowac, nie martwic niczym chociaz wlansie ten tydzien i nacieszyc wszystkim. Tak chcialam tez polecic pare miejsc w Poznaniu, ktorych nie znalam, a ktore na bank bede odwiedzac za kazdym jednym razem.
- Manekin - nalesnikarnia na Kwiatowej (tuz przy deptaku) no cos wspanialego! Nalesniory wielkie jak kola mlynskie, na slodko, na ostro, a juz fenomenem jest spaghetti nalesnikowe! Ja osobiscie wsunelam opcje z kurczakiem, kurkami i rukola i moglabym tak codziennie.
- Republika Roz - jak na moje jedna z naprawde nielicznych miejscowek gdzie sniadanie sie dostanie o 8 rano, i to takie hej i ho bardzo fensi bez nadetych cen, za to w cudownym wystroju. Szukac na Placu Kolegiackim i koniecznie brac te grillowane kanapki z kielkami, awokado i kurczakiem!
- Swieta Krowa - burgerownia, tez na Kwiatowej. Bylismy nawet swiadkiem mini pozaru (akurat plonelo zamowienie Wilka) bardzo malownicze to wszystko bylo. Burgery macie z grilla, naprawde soczyste, w swietnej bule (nigdy takiej nie jadlam!) i spoko zapakowane-nic nie cieknie, nie paprze, nie brudzi.
-Sushi 77 na Woznej przy Starym Rynku , to sieciowka, ale naprawde WOW. Zaluje, ze tylko raz zdazylismy tam pobiec przed wyjazdem, ale wrocimy tam bankowo, tym bardziej, ze dostalismy karte Stalego Klienta ;) ze szczodra znizka :)
Poza chodzeniem i jedzeniem (mogloby sie zdawac, ze generalnie tylko to robilismy), nabylismy tez stos ksiazek (sztuk: 9) czym jaram sie niesamowicie i byly to jedne z najpiekniejszych ksiazkowych zakupow jakie mialam. Wilk wyjmowal z moich rak, kazda jedna, ktora mi sie spodobala i ustawial w zgrabny stosik, z ktorym udal sie potem do kasy... czysty, wielki dowod milosci.
A wlasnie! Milosc. Poznan to fajne miasto na Milosc. Wiedzieliscie o tym? Na wieczorne spacery/szwedy, bez celu, siadanie na trawie, w parkach, przy fontannach. Na kawy, randki w knajpach, dlugie rozmowy. Poznajesz czlowieka, ktorego Ci "dano" jeszcze raz i jeszcze raz i ..jeszcze raz.. Otwierasz takie szufladki, o ktorych myslalas, ze albo ich nie ma albo dawno zgubilas do nich klucz. Troche sie balam tego wyjazdu, bo to w sumie mial byc taki troche sprawdzian. Zdany, obroniony. Love kwitnie.
Tak czy owak nabawilam sie, mialam nawet raz!!! kaca, wielka sprawa po prawie 2 latach niepicia at all. Mysle, ze stan taki 0 % jest naprawde super. Jednak ten jeden kac mi przypomnial jakie sa konsekwencje paru godzin ostrzejszej zabawy - caly nastepny zmarnowany dzien.
No coz ja moge, ze to zawsze bylo all about tattoos & hair ;)
Wilk w Manekinie z nalesniorami a la rafaello, a na 1wszym planie moje, o ktorych juz pisalam <3 yum!
Ulubiony spot do larwienia sie w Poznaniu, na sloncu.
Wilkowe rodzenstwo S&S :)
Zdecydowanie jedno z moich ulubionych ;) Jak widac Wilk zaczal w koncu wymarzony rekaw u Marcina vel |Rogala - Jazz tattoo.
Bez foty z Rojkiem w Bazylu to nie liczy sie zaden wyjazd do Poznania.
No i na koniec MY - bohaterowie wyjazdu do Poznania :)
Tydzien w Poznaniu byl tak bardzo WOW. Malo spalam, duzo sie dzialo, mnostwo ludzi, nowe knajpki, miejscowki, budynki - Poznan rosnie. Az czlowiek moze zatesknic. Jednak co sie nie zmienia to mimo wszystko mentalnosc ludzka - nadal sie tam czuje jak 1osobowy cyrk na ulicy... no i zycie-zycie. Bylam autentycznie przerazona cenami wszystkiego. A zyj tu czlowieku za 1.500 zeta miesiecznie.
Tak czy siak na tyle na ile moglam (haha) staralam sie zrelaksowac, nie martwic niczym chociaz wlansie ten tydzien i nacieszyc wszystkim. Tak chcialam tez polecic pare miejsc w Poznaniu, ktorych nie znalam, a ktore na bank bede odwiedzac za kazdym jednym razem.
- Manekin - nalesnikarnia na Kwiatowej (tuz przy deptaku) no cos wspanialego! Nalesniory wielkie jak kola mlynskie, na slodko, na ostro, a juz fenomenem jest spaghetti nalesnikowe! Ja osobiscie wsunelam opcje z kurczakiem, kurkami i rukola i moglabym tak codziennie.
- Republika Roz - jak na moje jedna z naprawde nielicznych miejscowek gdzie sniadanie sie dostanie o 8 rano, i to takie hej i ho bardzo fensi bez nadetych cen, za to w cudownym wystroju. Szukac na Placu Kolegiackim i koniecznie brac te grillowane kanapki z kielkami, awokado i kurczakiem!
- Swieta Krowa - burgerownia, tez na Kwiatowej. Bylismy nawet swiadkiem mini pozaru (akurat plonelo zamowienie Wilka) bardzo malownicze to wszystko bylo. Burgery macie z grilla, naprawde soczyste, w swietnej bule (nigdy takiej nie jadlam!) i spoko zapakowane-nic nie cieknie, nie paprze, nie brudzi.
-Sushi 77 na Woznej przy Starym Rynku , to sieciowka, ale naprawde WOW. Zaluje, ze tylko raz zdazylismy tam pobiec przed wyjazdem, ale wrocimy tam bankowo, tym bardziej, ze dostalismy karte Stalego Klienta ;) ze szczodra znizka :)
Poza chodzeniem i jedzeniem (mogloby sie zdawac, ze generalnie tylko to robilismy), nabylismy tez stos ksiazek (sztuk: 9) czym jaram sie niesamowicie i byly to jedne z najpiekniejszych ksiazkowych zakupow jakie mialam. Wilk wyjmowal z moich rak, kazda jedna, ktora mi sie spodobala i ustawial w zgrabny stosik, z ktorym udal sie potem do kasy... czysty, wielki dowod milosci.
A wlasnie! Milosc. Poznan to fajne miasto na Milosc. Wiedzieliscie o tym? Na wieczorne spacery/szwedy, bez celu, siadanie na trawie, w parkach, przy fontannach. Na kawy, randki w knajpach, dlugie rozmowy. Poznajesz czlowieka, ktorego Ci "dano" jeszcze raz i jeszcze raz i ..jeszcze raz.. Otwierasz takie szufladki, o ktorych myslalas, ze albo ich nie ma albo dawno zgubilas do nich klucz. Troche sie balam tego wyjazdu, bo to w sumie mial byc taki troche sprawdzian. Zdany, obroniony. Love kwitnie.
Tak czy owak nabawilam sie, mialam nawet raz!!! kaca, wielka sprawa po prawie 2 latach niepicia at all. Mysle, ze stan taki 0 % jest naprawde super. Jednak ten jeden kac mi przypomnial jakie sa konsekwencje paru godzin ostrzejszej zabawy - caly nastepny zmarnowany dzien.
No coz ja moge, ze to zawsze bylo all about tattoos & hair ;)
Wilk w Manekinie z nalesniorami a la rafaello, a na 1wszym planie moje, o ktorych juz pisalam <3 yum!
Ulubiony spot do larwienia sie w Poznaniu, na sloncu.
Wilkowe rodzenstwo S&S :)
Zdecydowanie jedno z moich ulubionych ;) Jak widac Wilk zaczal w koncu wymarzony rekaw u Marcina vel |Rogala - Jazz tattoo.
Bez foty z Rojkiem w Bazylu to nie liczy sie zaden wyjazd do Poznania.
poniedziałek, 6 maja 2013
Cos dla duszy, coś dla oczu, coś dla uszu...czyli co kocham ja i może i potem Wy :) part I
Dzis zobaczylam nowy plakat 3 sezonu, jednego z wg mnie, kultowych seriali. Natchnelo mnie nieco, bo od razu wyobrazilam sobie w jakich okolicznosciach bede go ogladac. Potem spedzilam pol dnia na tumblr jarajac sie niemilosiernie, teskniac, zachwycajac, wzruszajac czy usmiechajac. I tak stwierdzilam, ze fajnie bedzie sie troche uzewnetrznic i pokazac cos o mnie.No wiecie, jakbyscie kiedys chcieli mi prezent dac ;)
Na poczatek prosze, koty, tatuaze, dlugie wlosy czyli w sumie \Grubalda i ja :
Na poczatek prosze, koty, tatuaze, dlugie wlosy czyli w sumie \Grubalda i ja :
Wyzej omowiony plakat. Premiera przewidziana jest jakos pazdziernikowo. Wobec mniej lub bardziej niesmialych planow zamierzamy juz wtedy tak jakos rezydowac w miescie |London. Wyobrazcie sobie, przytulne londyskie male mieszkanko, za oknem pazdziernikowy wieczor, a w srodku goraca czekolada, karmelowe muffiny, kocyk z gatunku tych mega miekkich, kot, tajemnicze swiatelko i....
Mam tez oczywiscie olbrzymia slabosc do wytatuowanych mezczyzn. Z broda. Mniejsza, wieksza, ale generalnie to tak to jest. Nie oszukujmy sie, tribalowe ramie nie sprawi, ze spadna mi majtki ... :] Jestem strasznie wyczulona na techniczne niuanse.Nie pochwale buraka,nie bede udawac, ze jest fajnie jak nie jest. Ponizszy fot jest ku czci Mojego Wlasnego Mezczyzny, ktory w tym miesiacu zaczyna rekaw u Marcina w JazzTattoo. Nieoczekiwanie lub moze wcale nie tak nieoczekiwanie :P praca bedzie stricte w stylistyce japonskiej, stad:
Mam tez straszna obsesje na punkcie swojego wieku. W mojej glowie wciaz mam 21 lat, a tu hohohoh... Wiec walcze kremami, kropelkami mlodosci i czym tam jeszcze i chocbym wygladala jak 5latka..to i tak :
Kolejna rzecz zatruwajaca mi zycie (i przysparzająca mi zmarszczek...) to... i tyle w temacie.Nie umiem inaczej.Macie jakies sprawdzone sposoby, zeby walczyc z cholerstwem\?
Wszystko co jest zwiazane z koczowniczym trybem zycia.|Motory, stare samochody, roadtripy, route 66, brodaci faceci (znow!) z Lana Del Rey na motorze ;). Caly ten klimat drogi..tak Klimat Drogi.
Wlasnie internet zwolnil mi niemozliwie wiec przyjmijmy, ze to koniec czesci I...druga soon :)
sobota, 4 maja 2013
Kolejne o niczym ze zdjeciami.
Kolejna sloneczna sobota. Calutki majowy likend swiecilo slonce, bylo cieplo, pilam ginger ale i relaksilam sie na dworze. (no dobra, zrobilam tez pranie). Takze dzis znow bylismy w Eindhoven. Nasza ulubiona miejscowka zakupowa. Panie nabyly laptopa (big deal), ja dostalam "krople mlodosci" :P z Body Shopu (nie dlatego, ze musze, ale dlatego, ze mysle ze musze i ciagle histeryzuje nad ewentualna nowa zmarszczka). Szykuja sie tez nam kolejne zmiany. Czym byloby moje zycie bez zmian? Od ostatnich minely 3 miesiace - za dlugi okres spokoju ... :]
Ale o tym kiedys. PO zmianach :)
Z takich mniejszych to znow mam inny kolor na glowie. Powiedzmy, ze back to the roots, czyli na salony wkroczy marchewa o nazwie mandarin ;) . Ciagle uzywam tonerow Directions wiec uparcie podaje nazwy kolejnych kolorow, gdyby ktos chcial pojsc w me slady i sie pobawic kudlami.
Za 3 tygodnie o tej porze bede juz w Poznaniu . Oby dopisala pogoda, bo chyba serce mi peknie gdy calutki tydzien spedze w moim rodzinnym miescie w strugach deszczu i przy jakichs niskich temperaturach. Nie tak sobie wymarzylam i zaplanowalam, oj nie tak.
Mysle nad popelnieniem posta o kosmetykach, ktorych ja uzywam, bo zrobilam spory progres w tym temacie. Zarowno do wlosow jak i stricte do ryja-pielegncyjnych oraz "kolorowych". Moze byc fajnie. Pobawie sie w dziennikarke Cosmo czy innej Pani Domu. Haj lajf normalnie.
A teraz fociszcza, a co tam.
Tak bardzo bez makijazu i troche wymeczona, wybaczcie, ale wlosy, wlooosy.Nadal mokre.
W sumie, z dupy, bo koszulke tu zakrylam, a jest obledna <3 Wytatuowana pani w bieliznie - oto co przedstawia. Kiedys wrzuce caly set moich ukochanych koszulek. Uwierzcie, mam kilka naprawde takich ach! perełek.
Izabelind w niebieskimi koncowkami.
Powiedzmy, ze to Wilk i Jego bryczka ;)
Na zyczenie Matti :)
:)
Helmond, czekajac na. Wszyscy pala, ja robie zdjecia.
Ale o tym kiedys. PO zmianach :)
Z takich mniejszych to znow mam inny kolor na glowie. Powiedzmy, ze back to the roots, czyli na salony wkroczy marchewa o nazwie mandarin ;) . Ciagle uzywam tonerow Directions wiec uparcie podaje nazwy kolejnych kolorow, gdyby ktos chcial pojsc w me slady i sie pobawic kudlami.
Za 3 tygodnie o tej porze bede juz w Poznaniu . Oby dopisala pogoda, bo chyba serce mi peknie gdy calutki tydzien spedze w moim rodzinnym miescie w strugach deszczu i przy jakichs niskich temperaturach. Nie tak sobie wymarzylam i zaplanowalam, oj nie tak.
Mysle nad popelnieniem posta o kosmetykach, ktorych ja uzywam, bo zrobilam spory progres w tym temacie. Zarowno do wlosow jak i stricte do ryja-pielegncyjnych oraz "kolorowych". Moze byc fajnie. Pobawie sie w dziennikarke Cosmo czy innej Pani Domu. Haj lajf normalnie.
A teraz fociszcza, a co tam.
Tak bardzo bez makijazu i troche wymeczona, wybaczcie, ale wlosy, wlooosy.Nadal mokre.
W sumie, z dupy, bo koszulke tu zakrylam, a jest obledna <3 Wytatuowana pani w bieliznie - oto co przedstawia. Kiedys wrzuce caly set moich ukochanych koszulek. Uwierzcie, mam kilka naprawde takich ach! perełek.
Izabelind w niebieskimi koncowkami.
Powiedzmy, ze to Wilk i Jego bryczka ;)
Na zyczenie Matti :)
:)
Helmond, czekajac na. Wszyscy pala, ja robie zdjecia.
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Zakupy, zakupy.
Pierwsze wyplaty, pierwsze naprawde cieple, sloneczne dni. Weekendy. Postanowilismy byc nieco rozrzutni i wydalismy mala, horrendalna sumke na rzeczy, ktorych absolutnie nie potrzebujemy, ALE bardzo chcemy. Czasem trzeba-jak to skwitowala moja Mama. Nabylam, droga zakupu, moje wymarzone bikery. Sa powalajace wg mnie.Maja WSZYSTKO. Bede sie w nich kapc i spac i jesc obiady w barze mlecznym w Poznaniu(jak juz tam dolece), chodzic na koncerty, haac w podartych krotkich szortach i za duzych meskich koszulkach. Wszystko w nich bede, bo kocham je namietnie. Wilkowaty natomiast nabyl jedna z tych kurtek, ktore to na amerykanskich filmach, hajskulowi chlopcy, zarzucaja na ramiona swoim hajskulowym dziewczynom, w zimnawe wieczory. Tyle, ze (dzieki bogowie), ze jest to ta opcja bialo-niebieska, ktora mnie odrzuca. ta jest bardzo wilkowa i na taka moge przystac. Spodenki dresowe, tez zostaly nabyte i maja wielka racje bytu, gdyz juz od 3 tyg. dzien w dzien Wilk cwiczy Insanity. Ja zazwyczaj wtedy gram na Jego PS Vicie (huehuehue) lub cos jem.Np:lody. Ale przyznaje, ze jak na Niego zerkamz zazdroscia niejaka, znad lodow, to to Jego Insanity (kurewsko ciezkie) daje swietne rezultaty. Ja pewwie umarlabym po 5 minutach. Jesli tyle bym wytrzymala. Byla tez sobotnia chwila grozy, gdy to zostawilismy CALUTKIE zakupy (za jakeis 500 euro podejrzewam na 4 osoby) w ost.sklepie. Wilk ruszyl rozjuszony z parkingu i dopadl w ostatniej chwili naszych drogocennych toreb. gdyz oto jakis Pan Turek(jestesmy okropni, nzywamy Go tak, bo mial ciemna skore) juz sie przymierzał do naszych skarbow. Dran. Wiec w sumie nie ejst am przykro, niech zostanie tym turasem.Z malej litery nawet. Aktualnie spedzam czas sama jak palc (z laptopem) przed domem, rozkoszujc sie ginger ale, spiewem ptakow i usiluje sie zmobilizowac, zeby isc po pranie, ktore wstawilam zaraz po pracy. Taka jestem Pani Domu. A stad te zrywy niepodleglosciowe/praniowe, gdyz rowno od dzis , dopiero w sobote rano dane mi bedzie ujrzec pozostalych wspolmieszkancow, w tym Wilka. Chodza 5 dni na zmiane popoludniowa, ja jak zawsze na rano i w ten oto sposob, idealnie sie wymijamy. Przebywamy razem w tym samym domku tylko w srodku nocy jakies 2 i pol godziny. Gdy spie.
Jestem tez w ferworze walki, zalatwiania wyjazdu do PL. Czesc zalatwilam, czesc jestem w trakcie, czesc sie buntuje, ale koniec koncow mam nadzieje, ze w koncu szczesliwie dolecimy, pozniej dojedziemy i bedzie to zasluzony mini urlop. Wilk zacnzie swoja wielka przygode z tatuazem, na bogato-rekaw. Bedzie potem reklama oczywiscie, bo to znane i cudowne poznanskie JazzTattoo :) z Marcinem vel Rogalem. Jak to bylo? Najsliczniejsze studio w kraju ;)
Prosze, oto moje rabarbarowe juz teraz wlosy oraz nowe obuwie :)
Takie tam, ze tak fajnie i w ogole.
Tru HC
Tak jechalam na zakupy z rana. Kocham te koszule. Dostalam ja na gwiazdke, a dopiero teraz zalozylam 1 wszy raz. Jest piekna, a ja dziwnie stoje.
<3
Ku mej uciesze pt: Dlaczego Wilki nie nosza cardiganow.
środa, 10 kwietnia 2013
Prywata, zeojessuuu
Panna Tattoocookbook ;) przypomniała mi, ze dawno nic nie pisałam A korzystając z okazji(pusty dom) coś może skrobnę. Jakas prywate?
Cala moja 2 (Mamut, Wilk i Izabelinda - jakie combo :D) poszli dzis do pracy. Jezdza sobie razem i jest super. W końcu moze odkujemy sie finansowo i zacznie sie realizacja, troszke zaniedbanych przez klopoty fin. planow. Zjadlam malutkie sushi, dobilam sie niedobrym ravioli (rozczarowanie bolesne), ogladam katem oka Private Practice w belgijskiej tv (na szczescie nie maja tu w zwyczaju lektorowania czy dubbingowania filmow, leca tylko niderlandzkie napisy).
Wszyscy czekamy na wiosne. Tu taj ruszyla ost. pelna para. Gdy wychodzilam do pracy o bezboznej porze, zwanej inaczej 3.55 nad ranem, caly laspachnial...lasem. Mchem, wilgocia, ziolami, zielskiem, nie wiem..kupa sowy moze nawet. Nie zgaduje co tam bylo, ale kombinacja byla absolutnie cudowna. Moglabym miec taka swiece zapachowa do domu. Mamy tez ost. deszcze, mzawki, grady (czekam na burze), plusowe temp. w nocy, slonce. Na likend przewiduja plus 20!!! Wiec juu-huuuuu. ja sie ciesze jakos bardziej tez tak sama w sobie. Postanowilam jesc troszke lepiej(odstawilam 3/4 coli co pilam....), nakupilam zielonych warzyw, krem Vichy do mordy i wilkowaty ulozyl mi plan cwiczen. Taki akurat, zeby miala sily po pracy. Sam dzielnie walczy z Insanity i widzac jak wyglada taki trening jestem pod kureeewskooo wielkim wrazeniem.
Podetne tez moze kudly, bo coz, nozyczek nie widzialy od ponad roku. Macie moze jakis fajowy sposob na suche koncowki? Bo chociaz od 1,5 roku nie uzylam farby do wlosow(tylko tonery) to jednak co sie przesuszyly to ich... I could use some advice. Macie tu pare bardzo piv. fotek, bo poki co nie mam nic ciekawego do pokazania. Moje priv. tez ciekawe nie sa, ale przynajmniej sa ;)
(jak internet pozwoli...)
Oto Moi i oje wlasne, bardziej niz tu widac, różowe-oczojebne kudly :)
Tu jak widzimy: objawienie fryzjerstwa. Nowy look Wilka jest IDE-AL-NY! Serio, jestem na etapie namawiania Go :>
Takie tam milosciowe.
Kanaly, wilki i rozne takie.
Bede ogladac Amish mafia. Tu bardzo sie wczulismy. Łkam nad brakiem wideł na zdjeciu.
Cala moja 2 (Mamut, Wilk i Izabelinda - jakie combo :D) poszli dzis do pracy. Jezdza sobie razem i jest super. W końcu moze odkujemy sie finansowo i zacznie sie realizacja, troszke zaniedbanych przez klopoty fin. planow. Zjadlam malutkie sushi, dobilam sie niedobrym ravioli (rozczarowanie bolesne), ogladam katem oka Private Practice w belgijskiej tv (na szczescie nie maja tu w zwyczaju lektorowania czy dubbingowania filmow, leca tylko niderlandzkie napisy).
Wszyscy czekamy na wiosne. Tu taj ruszyla ost. pelna para. Gdy wychodzilam do pracy o bezboznej porze, zwanej inaczej 3.55 nad ranem, caly laspachnial...lasem. Mchem, wilgocia, ziolami, zielskiem, nie wiem..kupa sowy moze nawet. Nie zgaduje co tam bylo, ale kombinacja byla absolutnie cudowna. Moglabym miec taka swiece zapachowa do domu. Mamy tez ost. deszcze, mzawki, grady (czekam na burze), plusowe temp. w nocy, slonce. Na likend przewiduja plus 20!!! Wiec juu-huuuuu. ja sie ciesze jakos bardziej tez tak sama w sobie. Postanowilam jesc troszke lepiej(odstawilam 3/4 coli co pilam....), nakupilam zielonych warzyw, krem Vichy do mordy i wilkowaty ulozyl mi plan cwiczen. Taki akurat, zeby miala sily po pracy. Sam dzielnie walczy z Insanity i widzac jak wyglada taki trening jestem pod kureeewskooo wielkim wrazeniem.
Podetne tez moze kudly, bo coz, nozyczek nie widzialy od ponad roku. Macie moze jakis fajowy sposob na suche koncowki? Bo chociaz od 1,5 roku nie uzylam farby do wlosow(tylko tonery) to jednak co sie przesuszyly to ich... I could use some advice. Macie tu pare bardzo piv. fotek, bo poki co nie mam nic ciekawego do pokazania. Moje priv. tez ciekawe nie sa, ale przynajmniej sa ;)
(jak internet pozwoli...)
Oto Moi i oje wlasne, bardziej niz tu widac, różowe-oczojebne kudly :)
Tu jak widzimy: objawienie fryzjerstwa. Nowy look Wilka jest IDE-AL-NY! Serio, jestem na etapie namawiania Go :>
Takie tam milosciowe.
Kanaly, wilki i rozne takie.
Bede ogladac Amish mafia. Tu bardzo sie wczulismy. Łkam nad brakiem wideł na zdjeciu.
:D
niedziela, 31 marca 2013
oj tam takie wielkanocne?urodzinowe?zadne z tych?
Moj internet jest zalosny. A w dodatku ma humory. Wiec kiedy ja juz sie zmobilizuje do pisania ON odmawia mi wspolpracy. Moze jest kobieta? Cos w typie nastolatki tuz przed okresem...to by wiele tlumaczylo. Tak czy siak oto swieta i oto moje urodziny. Raz na kilka lat tak sie sklada smiesznie, ze moje urodziny wypadaja iealnie w Wielkanoc. Moze to na szczescie?
Wiem, ze w Pollandzie sniegi i zawieje i mrozy i placze i dramatyczne okrzyki. U nas lepiej nieco. W sumie codziennie troche tego slonca jest, sniegi stopnialy i takie tam. Pogoda "znadmorska". Nadal chadzam do pracy, nadal planuje nabyc laptopa(rozowy?fioletowy?) W dodatku w koncu zmienilam kolor wlosow. Moze powinnam powiedziec: wrocilam w swoje wlosowe rejony kolorystyczne czyli zegnaj jajecznico na glowie. teraz tylko przydaloby sie isc do fryzjera, bo mm dosc bezksztaltny wiechec na glowie, od roku NIC nie przycinalam.jakos...zapomnialam. Czekam na wiosne, zupelnie jak i cala reszta Europy i czego tam jeszcze. Bo jakos tak..przysnelam sobie pozimowo i czas sie obudzic i realizowac zyciowo. Czy cos. Dzis postaram sie nawet dac jakies zdjecia! Tam-tararaa-raaaaam! Jak internet pozwoli....
Obiad <3
Arszakmobil :D wyobrazcie sobie trafic na to snopem swiatla z latarki w nocy.... w lesie...
Zdjecie z daleka, bo z samochodu. Nad czym ubolewam, bo cudowne to to jest/Marzy mi sie noca tam w tym Tilburgu byc i sfocic dobrym aparatem. Idealny pomysl wg mnie.
Jeden z moich ulubionych domow <3 Lichtaart.
I moje nowe wlosaczu :) toner:Direction kolor:dark tulip.
Wiem, ze w Pollandzie sniegi i zawieje i mrozy i placze i dramatyczne okrzyki. U nas lepiej nieco. W sumie codziennie troche tego slonca jest, sniegi stopnialy i takie tam. Pogoda "znadmorska". Nadal chadzam do pracy, nadal planuje nabyc laptopa(rozowy?fioletowy?) W dodatku w koncu zmienilam kolor wlosow. Moze powinnam powiedziec: wrocilam w swoje wlosowe rejony kolorystyczne czyli zegnaj jajecznico na glowie. teraz tylko przydaloby sie isc do fryzjera, bo mm dosc bezksztaltny wiechec na glowie, od roku NIC nie przycinalam.jakos...zapomnialam. Czekam na wiosne, zupelnie jak i cala reszta Europy i czego tam jeszcze. Bo jakos tak..przysnelam sobie pozimowo i czas sie obudzic i realizowac zyciowo. Czy cos. Dzis postaram sie nawet dac jakies zdjecia! Tam-tararaa-raaaaam! Jak internet pozwoli....
Obiad <3
Arszakmobil :D wyobrazcie sobie trafic na to snopem swiatla z latarki w nocy.... w lesie...
Zdjecie z daleka, bo z samochodu. Nad czym ubolewam, bo cudowne to to jest/Marzy mi sie noca tam w tym Tilburgu byc i sfocic dobrym aparatem. Idealny pomysl wg mnie.
Jeden z moich ulubionych domow <3 Lichtaart.
I moje nowe wlosaczu :) toner:Direction kolor:dark tulip.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











































